1. Podążaj małymi krokami.
Przeczytałam
kiedyś w Cosmopolitanie niesamowity artykuł właśnie o "małych krokach w
zdobywaniu celu". Bardzo mi się spodobał i do tej pory mam fragmenty w
głowie. Ale o co chodzi właściwie? No, więc chodzi o to, żeby nie chcieć
wszystkiego od razu tylko powoli. Przedstawię to na przykładzie.
Chciałabyś
schudnąć. Wszystko ok, ale boisz się radykalnych zmian, jesteś
uzależniona od słodyczy i boisz się, że wymiękniesz po kilku dniach. Nie
wszystko na raz, trzeba powoli! Małe zmiany nie będą tak bardzo
wpływały na Twoje życie, dzięki czemu staną się niemal niezauważalne, a
wkrótce -naturalne. Np jeśli jesz codziennie słodycze, nie rezygnuj z
nich z dnia na dzień. Ustal sobie jeden dzień w tygodniu, kiedy nie
ruszasz słodkości. Po miesiącu niech to będą dwa dni, dwóch miesiącach -
trzy i tak dalej. W końcu dojdziesz do wniosku, że nie są Ci one
potrzebne do życia i możesz zjeść okazjonalnie, albo i wcale.
Jest to proces bardzo długotrwały, ale skuteczny :)
2. Otocz się pozytywną energią i pozytywnymi ludźmi.
Zapełnij
tablicę korkową hasłami "dam radę", "jestem silny", "nie złamię się",
"mogę przenosić góry" bądź innymi, motywującymi Cię do pracy. Tak samo z
ludźmi. Nie rozmawiaj z tymi, którzy powiedzą: "e tam, tyle razy się
odchudzałaś i co?", "nie dasz rady". Tylko ci, którzy uśmiechną się i
rzekną: "trzymam za Ciebie kciuki", "na pewno dasz sobie radę", są warci
Twojej uwagi. Nawet, gdy to Twoja dziesiąta dieta w miesiącu, traktuj
ją (i inni też niech tak robią) jako pierwszą.
3. Krytykę olewaj, ale rady przyjmuj.
Jest
różnica między "nie masz gustu" a "ten kolor nie pasuje do Ciebie, ale
bluzka ładna". Albo "blee, nie umiesz śpiewać" a "ta piosenka chyba nie
była dobrym wyborem, na pewno w innej pójdzie Ci lepiej". Ogromna
różnica, c'nie ? Dlatego hejtami (a już tymbardziej z anonima) się w
ogóle nie przejmuj! Zawsze powtarzałam, że łatwiej jest skrytykować niż
samemu coś zrobić. Natomiast rady przyjmuj i choć chwilę się nad nimi
zastanów. Może faktycznie nie dobrałaś/-eś bluzki do reszty stroju, albo
piosenki do swoich możliwości.
4. Nie rób tego, czego od Ciebie oczekują tylko to, co sam uważasz za słuszne.
Ważne
jest, żeby znaleźć własną ścieżkę i nią podążać. Tak jak Lexi z "52
powodów..." zrób coś na opak, czyli zaskocz wszystkich!
Spodziewają się porażki? Odnieś sukces! Pokaż, że Cię stać na to! Ale
hej, nie odnoś porażki, gdy oczekują sukcesu :P Bynajmniej nie rób tego
świadomie.
5. Nagradzaj się za każde postępy.
Ustal sobie
przystanki, przy których będziesz się zatrzymywał na każdym etapie
dążenia do celu i nagradzaj się za dotarcie do każdego z nich. Przy
diecie niech to lepiej nie będzie baton tylko bluzka w rozmiarze
mniejszym :) Osiągnąłeś sukces w pracy, szkole? Zrób sobie dzień (albo
parę godzin) wolnego i rób, na co masz ochotę lub nie masz zazwyczaj
czasu.
6. Wyobrażaj sobie (i to często!) co będzie, gdy osiągniesz cel.
Płaski
brzuszek, "kaloryfer", świadectwo z paskiem, zdrowy organizm, nowa
umiejętność, podziw innych, własna satysfakcja. Brzmi nieźle, nie? :)
Więc myśl o tym co Cię czeka, gdy podążasz właściwą ścieżką, ale i co
się od Ciebie oddala, gdy z niej zbaczasz i wstępujesz do kawiarni na
ciacho ;)
7. Jasno określ swój cel.
"Schudnę", "poprawię stopnie",
"będę śpiewał/-a ładniej" to zbyt ogólne założenia, żeby do nich dążyć.
"Zrzucę 10 kilo", "uzyskam średnią ocen 4.0", "tak wyćwiczę głos, że
zaśpiewam bez fałszu I will always love you" jest
konkretniejsze i jasno wiesz, co chcesz osiągnąć, a co za tym idzie -
jak do tego dążyć. Bo przecież nie ze wszystkich przedmiotów możesz mieć
4kę, ale na pewno jakąś 5ką nadrobisz 3kę.
8. Zapisuj swoje postępy i zaglądaj do nich za każdym razem, gdy łapie Cię pokusa.
Nie
mówię, ze masz od razu zakładać dziennik, ale zwykły czerwony krzyżyk w
kalendarzu każdego dnia może dużo zdziałać. Im więcej tych krzyżyków
tym bardziej szkoda ich będzie zaprzepaścić.
9. Nie wymagaj od siebie więcej niż jesteś w stanie zrobić.
Mając
dotychczas średnią 2.5 nagle nie osiągniesz czerwonego paska (chyba, że
się naprawdę w sobie zepniesz, ale myślmy realnie), więc załóż sobie na
początku bardziej realny cel, a potem możesz zdobywać kolejne góry :)
10. Dobrze przemyśl, czy na pewno tego chcesz.
(To chyba powinno być jako pierwsze, ale taki mocny akcent na koniec.)
Dobrze
przemyśl swoje postanowienie, zwracając uwagę na wszystkie aspekty:
materialne, czasowe, przestrzenne. Czy możesz odkładać pieniądze, nie
narażając się na jedzenie suchej bułki codziennie? Czy nie spóźnisz się
do pracy/szkoły, biegając rano, ale i wyśpisz się, wstając wcześniej?
Czy dasz radę uprawiać jogę w niedużym pokoju i to dzieląc go z młodszym
bratem? Oczywiście wszystko można przeskoczyć, ale pomyśl nad tym
wcześniej.
Myślę, że to wszystko :) Mam nadzieję, że pomogłam i
dzięki moim poradom będzie Wam łatwiej :) 3mam mocno za Was kciuki i
jeśli mój artykuł na coś się przydał - napiszcie mi to w komentarzu albo
prywatnie (mail, ask).
Pozdrawiam cieplutko :)
Te wskazówki na pewno wielu osobom się przydadzą :) sama często się do nich stosuję, ale nie zawsze udaje mi się dotrzeć do celu, niestety...
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam :) :*